Dnia 24-08-2007 o 23:49:27 magdalenast napisal(a):
> Alez ja w pelni sie z Toba zgadzam. Logiczne argumenty dotyczace tematu
> dyskusji jak najbardziej! Ale nie atak na kazde zdanie dyskutanta
> niezaleznie od tego co ow pisze.
Jak poprzednio napisalem, nie chce wchodzic w niuanse poruszanego tematu.
Widze, ze *zasadniczo* zgadzasz sie ze mna, ale znow piszesz emocjonalnie:
> Ale nie atak na kazde zdanie dyskutanta
> niezaleznie od tego co ow pisze.
Emocje :) Alez musieliscie sie zrec :)
Jezeli atak (byc moze nieuzasadniony) dotyczyl *kazdego*
fragmentu Twojej wypowiedzi
i - jak napisalas "niezaleznie" od tego, czy racje masz Ty, czy nie
- to przyznaje, ze moglas sie wkurzyc, bo atak byl bez sensu.
Pozwol, ze zastosuje "zimna" logike. Zakladam, ze Twoja wypowiedx
gdzies w poprzednich postach zawierala wnioskowanie typu
z A wynika B, z B wynika C.... Zaznaczam, ze "zakladam", bo pewnie tak
nie bylo.
Atak (udany) na wypowiedx (A) kladzie cale wnioskowanie i dalej nie ma
sensu
sie czepiac. Jezeli jednak wynikanie "z A-->B" jest prawdziwe, to mozna
szukac
bledu w dalszej czesci Twojej wypowiedzi, i moze byc to proba czepiana sie
"do kazdego zdania", jak okreslilas.
Ale nie podejrzewam, aby byla to tego typu dyskusja, raczej pyskowka,
typu PiS-Lepper, czy inna
zabawa w polskim Sejmie, ktora, procz forsy
dla mediow, nic nie wnosi.
Po prostu jestes rozzalona, jakas czesc Ciebie, ktora to czesc uwazalas
za dobra, moze najlepsza, zostala zaatakowana.
Moja wrazliwosc jest duuuzo mniejsza od Twojej, ale przyznaje,
ze moglbym nie wytrzymac presji i zaczac gryxc, jak zaszczute zwierze.
Plec nie ma tu nic do rzeczy.
Nie jestem psychologiem, nie mam gotowej porady - jak to zmienic -
ale moge oferowac Ci porownanie:
Jezeli na otwarta rane trafi pazur, rozdrapie ja jeszcze bardziej,
rana zacznie krwawic, doprowadzi to do infekcji, zaognienia, smierci...
I to tyle. Nastapi koniec.
Jezeli jednak ten sam pazur trafi na blizne - niewiele uczyni.
Ale blizna zostanie i bedzie swiadczyc przeciwko czemus/komus
kto ja zrobil. Nie skonczy sie tak nagle i bez sladow.
Czy warto zatem rozdrapywac rany, czy moze lepiej pokazywac blizny?
Antek
PS: Przeczytalem to, co wyzej i widze, ze niedokladnie o to mi chodzilo,
bo widze sprzecznosc miedzy tym, co napisalem, a moimi pogladami.
Ale w "Skrzypku na dachu" bylo o uginaniu sie i lamaniu :)
A.